Reformacja. 500 lat procesu. Relacja ze spotkania.

Różnice dogmatyczne i urazy na tle przeszłości nie są przeszkodą do wspólnego głoszenia Dobrej Nowiny – to najważniejszy wniosek, do jakich doszli uczestnicy panelu dyskusyjnego z okazji 500-lecia Reformacji. Uczestnikami rozmowy byli: ks. prof. Andrzej Perzyński z warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, proboszcz łódzkiej parafii ewangelicko-reformowanej ks. Semko Koroza oraz wikariusz Diecezji Warszawskiej ks. Paweł Meler. Lokal na spotkanie – także z dość licznym gronem słuchaczy – udostępniło łódzkie Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Spotkanie prowadził Andrzej Grzegorczyk.

 

Ks. Meler podkreślił, że zamiarem Marcina Lutra w 1517 roku nie było tworzenie osobnych Kościołów. – Luter chciał dyskusji w ramach samego zachodniego chrześcijaństwa i jego oczyszczenia – przekonywał. – Wiele postulatów Lutra i Kalwina było podnoszonych wcześniej, choćby przez Piotra Waldo w wieku XII czy Jana Husa w XV – dodał ks. Koroza.

 

Przedstawiciel Kościoła Katolickiego przyznał, że przez pierwsze stulecia po wystąpieniu Lutra Kuria Rzymska nie była otwarta na dialog. Kontrreformacja była próbą odpowiedzi opartej na teologii polemicznej. – Przełom przyniósł w latach 50. i 60. ubiegłego wieku dopiero II Sobór Watykański – zaznaczył profesor UKSW. Katolicyzm wszedł wtedy jednoznacznie na drogę ekumenizmu, zaczął też sam przyjmować niektóre rozwiązania, których domagali się szesnastowieczni reformatorzy. Jednym z pierwszych sygnałów było przejście w liturgii na języki narodowe, później nastąpiły kolejne zmiany, dotyczące choćby nauki o usprawiedliwieniu, wzajemnego uznawania chrztu czy ekumenicznego wydania Biblii. – My, protestanci, też mamy niejedno „za uszami”. Podtrzymywaliśmy błędne przekonanie, że Kościół Katolicki, w przeciwieństwie do nas, w ogóle się nie zreformował – dodał ks. Koroza.

 

Bez dogmatu o świętym Lutrze

– Jak dziś postrzega się samych reformatorów? Jak są przyjmowane ich nauki? – pytał dalej moderator Andrzej Grzegorczyk. Dla ks. Melera symboliczna dla Reformacji postać to przede wszystkim człowiek, który miał świadomość własnej grzeszności i pragnął odnaleźć łaskawego Boga. – Był początkowo wiernym katolikiem, biblistą, augustiańskim mnichem. Wbrew temu, jak przedstawiano go po obu stronach późniejszego konfliktu, nie był ani „świętym”, ani „diabłem”. Był autorem wielu kontrowersyjnych wypowiedzi, niektóre z nich były nie na miejscu. Narażał jednak życie, by wskazać na wartość, jaką jest reformowanie Kościoła.

 

Również Kościół Ewangelicko-Reformowany nie przypisuje nawet najbardziej zasłużonym reformatorom nieomylności. – Teologia XVI wieku to dziś już wspomnienie. Nauka mocno poszła od tego czasu do przodu, nie możemy więc ograniczać naszej perspektywy do tego, jak widziano świat 500 lat temu – argumentował ks. Koroza.

 

Powołując się na swoje doświadczenie badacza teologii ekumenicznej, ks. prof. Perzyński stwierdził, że Kościół Katolicki od dawna uznaje przyczyny duchowe za główne źródła Reformacji. Podkreślił też, że sobór trydencki z lat 1545-1563, mimo zdecydowanie wrogiego stanowiska wobec wyznań reformowanych, wprowadził jednak w ówczesnym Kościele rzymskim pewne zmiany na lepsze, choćby poprawiając edukację duchownych czy wprowadzając obowiązek stałego przebywania biskupa w diecezji.

 

Od konfliktu do komunii

Wiele uwagi poświęcono dialogowi ekumenicznemu. – Kościoły jako instytucje mają dużą bezwładność. Zmiana kierunku, w jakim się poruszają, zachodzi więc zwykle powoli – ocenił ks. Koroza. Potwierdził to ks. prof. Perzyński, mówiąc o stopniowym procesie zmiany postawy hierarchii katolickiej wobec dialogu. – Przełomem było uświadomienie sobie, że należy odejść od unionizmu – przekonania, że to nasz Kościół posiada pełnię prawdy, a inni chrześcijanie mogą tylko z powrotem się do niego przyłączyć. Taka myśl kiełkowała co najmniej od lat 30. XX wieku, ale rzeczywiste zmiany nastąpiły dopiero po II Soborze Watykańskim – przypomniał.

 

– Dla mnie najważniejszy jest dialog „podwórkowy”, na niskim szczeblu – a tu trudno narzekać. Oficjalne stosunki między Kościołami też wyglądają inaczej, gdy budują je przyjaciele – stwierdził ks. Koroza. – W wielu przypadkach przestrzeń do takiej współpracy tworzą jednak właśnie oficjalne dokumenty – odpowiedział ks. Meler. Jednym z najważniejszych tego typu aktów prawnych była przyjęta w 1999 r. wspólna deklaracja na temat nauki o usprawiedliwieniu. Katolicy i protestanci uznali, że to, co ich łączy (wiara w trójjedynego Boga, podstawy nauki o zbawieniu) znaczy więcej, niż dogmatyczne i liturgiczne różnice między wyznaniami. – Oficjalne dokumenty mówią, że winę za „rozwód” sprzed blisko pięciuset lat ponoszą obie strony – dodał ks. prof. Perzyński.

 

Dialog toczy się także między samymi Kościołami protestanckimi. Jego owocami są, między innymi, interkomunia Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i Ewangelicko-Reformowanego oraz możliwość współdzielenia urzędu duchownego. – Ostatnio uzgodniliśmy zasady funkcjonowania wiernych w parafiach drugiego z wyznań. Przydaje się to, gdy np. w jakimś mieście znika parafia luterańska, a pozostaje reformowana – dodał ks. Koroza. Również obchody 500. rocznicy umownego początku Reformacji są przygotowywane wspólnie przez oba Kościoły. Udział we wspólnej liturgii 31 października w szwedzkim Lund zapowiedział także papież Franciszek.

 

Siła Ewangelii

– Co mają na myśli wierni wszystkich trzech Kościołów, kiedy modlą się o jedność chrześcijan? – chciał wiedzieć jeden ze słuchaczy. Wszyscy rozmówcy zgodzili się, że ponowne zjednoczenie Kościołów jako instytucji nie jest konieczne (choć, jak stwierdził ks. Koroza, byłoby „miłym dodatkiem”). – Chcemy przede wszystkim odkryć siłę Ewangelii dla naszych czasów i wspólnie iść ze Słowem Bożym w świat – zadeklarował ks. Meler.

 

– Dialog dla rozwiązywania problemów, który obserwujemy, to przecież właśnie istota Reformacji – uznał ks. Koroza. Ks. prof. Perzyński wyraził nadzieję, że „jedność w różnorodności” obejmie także pozostałych chrześcijan – wśród nich Cerkiew Prawosławną, Kościoły ewangelikalne oraz Zielonoświątkowy.

Roman Czubiński