Psalmy. Dzieje i styl protestanckich przekładów. Relacja ze spotkania

O Psalmach i sztuce tłumaczenia

 

Księga Psalmów zajmuje w Biblii szczególne miejsce. Była też częściej od innych części Starego Testamentu przekładana na języki narodowe. Polskie przekłady Psalmów, w tym te dokonywane przez protestantów, były tematem wykładu prof. Jarosława Płuciennika w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana.

 

Choć Księgę Psalmów po raz pierwszy przetłumaczono na język polski już w XIII stuleciu, najwcześniejszego przekładu poetyckiego dokonał dopiero Jakub Lubelczyk w 1558 roku. Psałterz został podzielony na pięć ksiąg i zaopatrzony w streszczenia poszczególnych psalmów. Autor tłumaczenia był pastorem kalwińskim, humanistą, biegłym w językach: hebrajskim i greckim. Zdobyte przy tłumaczeniu Psalmów doświadczenie wykorzystał później w pracach nad wydaną w 1563 r. Biblią Brzeską.

 

Najbardziej znanym przekładem poetyckim jest natomiast wydany w roku 1579 „Psałterz Dawidów” Jana Kochanowskiego. Choć sam Kochanowski był katolikiem, inspiracje ideami protestanckimi są w jego przekładzie bardzo wyraźne. – Podkreślanie nieskończoności świata i amplifikacji mocy, jak w Psalmie 110, w którym mowa o rozciągnięciu na wszystkie strony „berła Królestwa”, była obsesją artystyczną Kochanowskiego. A przecież to właśnie protestanci szli w stronę abstrakcji, o czym świadczy choćby wyrzucanie w XVI wieku wszelkich obrazów i ozdób ze świątyń. Boga uważano za nieskończonego i niemożliwego do przedstawienia na podobiźnie – uzasadniał profesor. Zbliżenie do protestantyzmu jest widoczne także w emocjonalności niektórych fragmentów przekładu Kochanowskiego.

 

Swoich przekładów dokonywali także luteranie (psałterz Macieja Rybińskiego, wydrukowany w 1605 r. w Królewcu) i Bracia Polscy, zwani przez przeciwników arianami („Psalmy Dawidowe” Pawła Milejewskiego, 1587 r.). Wkład w tłumaczenia Psalmów wnieśli również Bracia Czescy, wydając wraz z kalwinistami w 1632 r. Biblię Gdańską. Autorami przekładów byli pastor i teolog reformowany Daniel Mikołajewski i senior wielkopolskiej Jednoty Czeskiej Jan Turnowski.

 

– Ramą epicką Biblii jest opowieść o wyzwoleniu – podkreślił prof. Płuciennik. Motyw uwolnienia z ucisku przewija się najpierw przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, następnie – babilońskiej, a na koniec – przez Dobrą Nowinę o zbawieniu każdego, kto zaufa Jezusowi Chrystusowi. Właśnie tematowi niewoli i nadziei na wyswobodzenie jest poświęcony Psalm 137. Dzięki uniwersalnej wymowie tekst psalmu jest chętnie wykorzystywany przez artystów, czego przykładem przebój grupy Boney M „Nad rzekami Babilonu”. Ze względu na drastyczne brzmienie wykonawcy często opuszczają jednak ostatni wers, poświęcony zemście na prześladowcach Izraela.

 

Tłumacze Biblii na języki narodowe stali przed dylematami co do zasady przekładu. Dokładność i wierność tłumaczenia, a z drugiej strony – przekazanie sensu oryginału w sposób jak najbardziej zrozumiały dla czytelnika były często trudne do pogodzenia. Marcin Luter w przekładzie na język niemiecki położył nacisk na lokalizację (używanie pojęć bliskich ludziom żyjącym wiele wieków później i w zupełnie innym kręgu kulturowym), społeczny charakter języka i ludzki wymiar systemu. Oznaczało to przyjęcie „orientacji na czytelnika”. „Tylko idiota pójdzie zapytać liter alfabetu łacińskiego, jak mówić po niemiecku (…). Musisz wyjść i pytać matkę w chałupie, dzieci na ulicy, zwykłego człowieka na rynku. Patrz im na usta, jak się poruszają, kiedy oni mówią i tłumacz w ten sposób” – uzasadniał swoje stanowisko reformator Kościoła.

 

Tłumaczenia niejednokrotnie z konieczności wykorzystywały parafrazę – według Słownika PWN „swobodną przeróbkę utworu literackiego lub czyjejś wypowiedzi, rozwijającą i modyfikującą treść pierwowzoru”. Aby pokazać, w jak znaczący sposób poszczególne parafrazy mogą różnić się od siebie, prof. Płuciennik posłużył się przykładem trzech tłumaczeń Psalmu 110 (Kochanowskiego, Lubelczyka oraz łaciński XVI-wieczny przekład George’a Buchanana). Nawet pojedyncze słowo, jak „berło” (w innych tłumaczeniach – np. „królestwo”, „laska” lub „kij”) może do pewnego stopnia zmieniać wymowę fragmentu, w którym się znajduje. Jedni tłumacze starali się poprzez dobór słownictwa kierować uwagę czytelnika na Chrystusa (badacze literatury nazywają to tendencją chrystologiczną), inni – przemycać aluzje do innych wydarzeń opisanych w Starym Testamencie (np. do zwycięstwa Gedeona i trzystu wojowników).

 

Inny przykład dylematów tłumacza to słowa określające ludzi uciśnionych, których Bóg nakazał w Starym Testamencie otoczyć opieką. – Wnioski z moich badań są następujące: w tłumaczeniach ks. Wujka, Biblii Warszawskiej oraz Czesława Miłosza największą rolę odgrywają wartości relacyjne, czyli podkreślające opuszczenie i samotność. Biblia Brzeska, Gdańska oraz przekład ekumeniczny kładzie nacisk na odniesienia do cielesności. Przekłady Lubelczyka i Kochanowskiego, a także Biblii Tysiąclecia i warszawsko-praski, są bogate w wyrażenia oznaczające ekspresję – podsumował prof. Płuciennik.

 

Roman Czubiński